Wieczór pieśni “Ale Pinkno Ta Piosynka Była”

UDOSTĘPNIJ
  • 2
  •  
  •  
  •  

„ALE PIENKNO TA PIOSYNKA BYŁA…”
Wieczór opowieści i pieśni z podradomskiej Potkanny

Rozalia Pokorska (śpiew, nagrania)
Maja Miro-Wiśniewska (flet)

19 lutego 2019
DZiK – Dom Zabawy i Kultury
Warszawa, ul. Belwederska 44A
wstęp: 20 złotych
Start: 20:00

śpiew, nagrania dźwiękowe: Rozalia Pokorska
flet: Maja Miro-Wiśniewska
scenografia: Julia Podczerwieńska
pomysł, konsultacja: Justyn Hunia

ROZALIA POKORSKA
Studentka II roku Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich w Warszawie, absolwentka krakowskiej szkoły teatralnej Lart StudiO, aktorka teatru 52 Hz, urodziła się w Potkannie pod Radomiem, mieszka w Warszawie.

MAJA MIRO-WIŚNIEWSKA
Flecistka specjalizująca się w instrumentach historycznych, improwizatorka, kompozytorka muzyki teatralnej. Prowadzi wydawnictwo płytowe wood and mood, w którym ostatnio wydała płytę Minimal Blood „Tradycyjne pieśni o kobietach i krwi”.
www.majamiro.com

Opis wydarzenia:
Rozalia Pokorska zaprezentuje cztery pokolenia śpiewających kobiet ze swojej rodziny z niewielkiej podradomskiej wsi Potkanna, leżącej w prawdziwym zagłębiu muzyki tradycyjnej. W tym celu nagrywała na rejestratorze dźwięku swoją mamę i babcię, których wykonania uzupełni swoimi zjawiskowymi interpretacjami oraz barwnymi opowieściami autobiograficznymi. Na jej repertuar składają się pieśni zasłyszane w domu rodzinnym i wyniesione w żywego kontekstu życia wiejskiego, niekoniecznie lokalne, przeważnie śpiewane piękną gwarą południowego pogranicza Mazowsza. Sprośne przyśpiewki sąsiadują tu z rzewnymi lamentami – głównym kryterium doboru jest osobisty stosunek artystki do materii dźwiękowej. Całość okraszą improwizacje wybitnej flecistki i improwizatorki Mai Miro-Wiśniewskiej i scenografia Julii Podczerwieńskiej.

Słowo od ROZALII POKORSKIEJ:
Wychowałam się w maleńkiej podradomskiej wsi Potkanna, w rodzinie, w której od zawsze obecna była muzyka: przed wojną i w latach powojennych dziadek stryjeczny grał w znanej w całej okolicy Kapeli Foktów, dziś z kolei moja siedmioletnia siostrzenica śpiewa w zespole sławnej pieśniarki Ludowej Marii Siwiec.

Potkanna mojego dzieciństwa to życie zestrojone z rytmem natury: to praca przy gospodarce i proste gesty, to żywe słowa i modlitwa, to wesela z oberkami, zachwyt przyrodą i wierzenia magiczne budzące strach przemieszany z fascynacją. W takim właśnie organicznym kontekście w naturalny sposób chłonęłam i przyswajałam pieśni – od mamy, babci i cioci.

Okazało się jednak, że pieśń to twór niezwykle delikatny i ulotny… W wieku 16 lat ruszyłam z Potkanny w świat – szukać szczęścia, pracy i wykształcenia w mieście, jak wielu mieszkańców wsi przede mną. Po latach, kiedy pewnego razu odwiedziłam swój rodzinny dom, w rozmowach z mamą i babcią z żalem odkryłam, że wiele naszych dawnych pieśni zdążyło zatrzeć się nam w pamięci. Moment ten natchnął mnie do podjęcia próby uratowania od zapomnienia tej cząstki własnej biografii, która jest prawdziwą skarbnicą wspomnień…

Mój występ będzie łączył elementy spektaklu, słuchowiska i recitalu – wypełnią go śpiewane w gwarze pogranicza Mazowsza pieśni, które towarzyszyły mi w dzieciństwie, jak również nagrania wypowiedzi i śpiewów mojej mamy i babci, które zarejestrowałam na dyktafonie. Ten dialog pokoleń będzie dopełniany improwizowanymi komentarzami, wygrywanymi na flecie przez znakomitą instrumentalistkę, kompozytorkę i animatorkę życia muzycznego, Maję Miro-Wiśniewską.

Tytuł występu, „Ale pinkno ta piosynka była”, zaczerpnęłam z wypowiedzi mojej mamy i babci. Fraza ta odsyła do motywu przewodniego całego przedsięwzięcia: do tamtej chwili, kiedy z zakamarków naszych pamięci próbowałyśmy wspólnie wydobyć dźwiękowe perełki. Te pieśni do niedawna krążyły w mojej rodzinie, dając nam otuchę, poczucie wspólnoty, wesołość i zapomnienie, wprowadzając do codziennego życia ożywczy pierwiastek niezwykłości.

Chciałabym, by całość ułożyła się w opowieść o wielopokoleniowej kobieciej solidarności, o poetyckości wiejskiej mowy i potędze śpiewnych dźwięków, które wyrażały całe spektrum emocji, od rubasznej wesołości po wzruszenie, zachwyt i cudowność. Można więc powiedzieć, że tak jak kiedyś ruszyłam z Potkanny w świat, tak dziś wracam ze świata do Potkanny, by odzyskać cząstkę swojego dziedzictwa i swojej tożsamości.

FB-klik

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.